Anna Frankowska | Odsłony: 10951

Spis treści

Astrologia harmoniczna to odmienna od tradycyjnej metoda obliczania i interpretacji horoskopu, dająca głębszą informację na temat psychiki człowieka i cyklów jego rozwoju. Pełen obraz osobowości daje zestaw wykresów, obliczany w ten sposób, iż tradycyjne, 360-stopniowe koło horoskopu, dzieli się kolejno przez 1,2,3,4,5 itd. Astrologia harmoniczna ma korzenie w tradycyjnej astrologii Wschodu i do dziś jest stosowana w astrologii hinduskiej. W Europie zagadnieniem podziałów harmonicznych zajmował się obszernie niemiecki astronom i matematyk, Johannes Kepler (1571-1630), a w XX w. rozwinęli ją m.in. szwajcarski astrolog Karl Krafft, angielscy astrologowie John Addey, Charles Harvey, Geoffrey Dean. Astrologia harmoniczna, w przeciwieństwie do tradycyjnej, nie uwzględnia położenia planet w znakach zodiaku oraz domach horoskopu. Podstawą interpretacji są odległości kątowe między planetami (aspekty) i midpunkty między nimi oraz osie Ascendent-Descendent oraz Medium Coeli-Immum Coeli. Jan Sar Skąpski, polski astrolog od 45 lat mieszkający w Vancouver, jest najbardziej znanym u nas astrologiem praktykującym astrologię harmoniczną.

ZAWÓD: ASTROLOG

Nie wkładam człowieka w ramki

Choć od 45 lat mieszka w Kanadzie, w Krakowie spędza kilka miesięcy w roku. Umawiamy się w jego mieszkaniu przy ulicy Lubicz. Zadbana, przedwojenna kamienica, krętymi schodami wchodzę na pierwsze piętro. Jan Sar Skąpski przedstawia się tak, jak przystało na rasowego astrologa: urodziłem się w tym domu 14 sierpnia 1929 roku, między godziną 23.08 a 23.11.

***

W pobliżu znajdowały się wówczas koszary. Kiedy się rodził, pod oknami wojskowa orkiestra grała marsza generalskiego.

– Domownicy potraktowali to jako wróżbę na przyszłość, ale jak widać generałem nie zostałem – śmieje się gospodarz głośnym, zaraźliwym śmiechem, i dodaje: – Poszedłem w całkiem innym kieunku, zostałem aktorem... Była jeszcze druga przepowiednia – czysto astrologiczna. Że Jaś albo nie dożyje dwóch lat, albo będzie żył bardzo, bardzo długo. – O ile się orientuję, wciąż jeszcze jestem związany fizycznie z tą formą istnienia – pan Jan znów wybucha donośnym śmiechem.

Wysoki, postawny, o mocnym, charakterystycznym głosie, ani się nie czuje, ani nie wygląda na swoje lata. – Aktorstwo, proszę pani, to nie zawód, ale choroba – zaczyna opowieść o swym życiu. – Człowiek stale funkcjonuje na dodatkowej dawce adrenaliny i gdy przyjdzie co do czego, gdy los się odmieni, trudno się z tej choroby wyleczyć. Jemu też było ciężko „się wyleczyć”, choć nie był wybitnym aktorem. Przepracował w tym zawodzie kilkanaście lat, grał głównie na prowincji, dość często zmieniał teatry, w latach 50. i 60. mieszkał w kilkunstu polskich miastach. Ale największym jego sukcesem okazał się nie teatr, lecz kabaret.

– Założyłem go w latach 60., w Zielonej Górze – opowiada. – Zyskał tak duże powodzenie, że miałem z jego powodu mnóstwo kłopotów, ponieważ okazał się bardziej popularny niż teatr, w którym wówczas pracowałem. Nad moją głową zaczęły gromadzić się chmury... Kiedy więc ojciec, który po rozwodzie z mamą wyemigrował do Kanady, zaprosił Jana w 1964 roku do tego kraju, aktor długo się nie namyślał. Miał przy tym świadomość, że to nie tylko rozstanie z ojczyzną, ale również z ukochanym zawodem. Nie mówił po angielsku i w kanadyjskim teatrze mógłby co najwyżej nosić przysłowiową halabardę, a trudno się skazywać na takie życie mając zaledwie 35 lat. Zamieszkali z żoną w jednym z najpiękniejszych miast świata –Vancouver. Żona, architekt, dobrze znająca język angielski, pracę znalazła bardzo szybko. Jan Sar Skąpski musiał siebie wymyśleć od nowa.

***

Kategoria: Artykuły
Back to Top